Abstrakt
Kiedy po klęsce kościuszkowskiej insurekcji nastąpił trzeci i całkowity już rozbiór dawnej Rzeczypospolitej, przed aktywnymi politycznie kręgami szlacheckimi pojawił się problem adaptacji do nowych warunków politycznych. Wprawdzie już od czasów „złotego wieku” jednolitość stanu i równość praw szlacheckich była fikcją, ale w tym schyłkowym okresie katastrofa państwa przyspieszyła proces rozkładu warstwy panującej. Dodatkowym czynnikiem różnicującym szlachtę stał się sam fakt upadku państwa i rozmaitość postaw, jakie w związku z tym zajęto. Ogólnie biorąc, wyróżnia się trzy grupy, a mianowicie: stosunkowo znaczną grupę ludzi, którzy nie chcąc i nie mogąc pogodzić się z faktem upadku państwa, brali udział w próbach przedłużania walki zbrojnej, szli na emigrację, do legionów, lub wstępowali wprost do wojska francuskiego, wreszcie przepełniali rozliczne więzienia i katorgi zaborcze. Wprawdzie byli to ludzie rozmaitego pochodzenia i sytuacji majątkowej, ale znaczny ich odsetek stanowiła drobna szlachta, zawsze niespokojna i skora do szabli. Biegunowo przeciwstawne stanowisko zajęła inna, może niezbyt liczna, ale bardzo wpływowa grupa. Składała się ona z magnaterii i arystokracji, nieraz jeszcze bardzo świeżej, dorobkiewiczowskiej metryki, oraz związanego z arystokracją wyższego kleru. Ludzie ci — kontynuując często swoją politykę z ostatnich lat Rzeczypospolitej — decydowali się na pełną kolaborację z zaborcą, jako lojalni i bardzo wierni podani. Zajęli oni postawę „trójlojalną” czynnie, usiłując w nowych warunkach politycznych uzyskać lub odzyskać wpływy polityczne i potęgę majątkową. Najliczniejsza jednak grupa zachowała się biernie. Pozbawiona z miejsca ożywionego szlacheckiego parlamentaryzmu z wszystkimi jego wadami i zaletami, polskiego dworu monarszego jako źródła łask czy karier, polskiego wojska i aparatu politycznego, stopniowo pozbawiana swojego sądownictwa i wyjątkowych w skali europejskiej przywilejów, ratowała ostatki swych pozycji. Zamykała się w swych wiejskich posiadłościach, pilnowała też osłabionego nieco władztwa nad chłopem, powoli zamieniała się w hreczkosiejów o coraz to bardziej ścieśnionych horyzontach. Nie znając języka ani prawa zaborczego, nie wzięła żadnego udziału w budowie nowego aparatu administracyjnego i traciła szanse na najbardziej choćby ograniczony samorząd.
Finansowanie
Digitalizacja i Otwarty Dostęp dofinansowane przez Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego w ramach umowy nr BIBL/SP/0091/2024/02
Licencja
Copyright
© 1968 Wydział Prawa i Administracji UAM w Poznaniu
OPEN ACCESS