„Co to jest prawo”. Komentarz do dialogu Peryklesa i Alkibiadesa u Ksenofonta
Okładka czasopisma Czasopismo Prawno-Historyczne, tom 13, nr 2, rok 1961
PDF

Słowa kluczowe

Perykles
Alkibiades
Ksenofont
własność
prawo
obrona własności

Jak cytować

Grzybowski, K. (1961). „Co to jest prawo”. Komentarz do dialogu Peryklesa i Alkibiadesa u Ksenofonta. Czasopismo Prawno-Historyczne, 13(2), 197–208. https://doi.org/10.14746/cph.1961.2.06

Liczba wyświetleń: 6


Liczba pobrań: 2

Abstrakt

Dlaczego Ksenofon, pisarz przecież nie najwyższej klasy? Właśnie dlatego. Dlatego, bo o „opinii publicznej” posiadających w Atenach Peryklesa on nam powie najwięcej. Nie Platon, który przekształci sytuację klasową w idealistyczne subtelności arystokraty. Nie Arystoteles, dla którego na pierwszym planie będzie „czysta” konstrukcja i „czysty” typ, spod którego trzeba dopiero odczytywać  istotny sens klasowy. Nie Arystofanes, najgenialniejszy z arystokratycznych paszkwilistów dziejów ludzkości (reakcyjna prawica zawsze  była od lewicy silniejsza właśnie w paszkwilu). I nie Perykles, którego stosunek do ludu jest, jakże częstym, połączeniem głębokiego i szczerego demokratyzmu z równie szczerym i nie ukrywanym poczuciem wyższości (czytajcie uważnie jego mowę o demokracji ateńskiej u Tukididesa, to tylko on, Perykles, wie co to jest demokracja, oni, słuchacze, jeszcze do jej zrozumienia nie dorośli). Inaczej Ksenofon. Ateński „chłopek-roztropek”, ni to kułak, ni to mały ziemianin, łączący zdrowy rozsądek posiadacza z kulturą niezbyt  głęboką, ale przez to chyba właśnie dla przeciętnego ówczesnego Ateńczyka charakterystyczną. Ze zdrowym rozsądkiem posiadacza łączący dobrą, sofistyczną szkołę, która daje mu narzędzie, potrzebne dla obrony interesów swej klasy. A równocześnie na tyle bezpośredni, że tego swego celu nie ukrywa. Z wywodzącą się raczej od sofistów niż od Sokratesa (a może właśnie od Sokratesa?) zręcznością wykorzysta niechęć Peryklesa do tyranii i do oligarchii. Doprowadzi go do punktu, w którym interesy przeciwników tych obu form rządzenia są jeszcze identyczne, niezależnie od tego, czy ich modelem ustrojowym jest republika posiadających czy republika wszystkich wolnych. I, tu go doprowadziwszy, przekształci wspólną do tego punktu zasadę w narzędzie obrony własności. Będzie w tym bardziej niż inni mu współcześni otwarty. W metodzie swej zaś będzie niemal ponadczasowy. I dlatego właśnie Ksenofon, a nie o tyle od niego subtelniejsi w swym rozumowaniu.

https://doi.org/10.14746/cph.1961.2.06
PDF

Finansowanie

Digitalizacja i Otwarty Dostęp dofinansowane przez Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego w ramach umowy nr BIBL/SP/0091/2024/02